Nie taka ekstraklasa straszna jakby się mogło wydawać. Po pierwszych 3 meczach byłem liderem po 3 gładkich zwycięstwach. W 4 kolejce przyszedł czas na pierwszą próbę generalną, mecz z Lechem Poznań, którego uważam za drugiego (po Włocławku) faworyta do mistrzostwa. Rozpoczęło sie nieszczególnie, 1 kwarta przegrana wyraźnie 26-16. Julia The Princess nie dała rady zatrzymać Martino Filipovitza a Tupac nie przedarł się przez Tissaia The Vriesa. Całkiem nieźle poradził sobie tylko Grande Seba Hill z reprezentacyjnym obrońcą, Filonem Pawlikiem (12 punktów ale 2 straty i 3 czapy) i Seba Rzeszow (3 zbiórki ofensywne). Także Martin Leskieira ładnie zatrzymał Leona Zawodowca. W 2 kwarcie zaczęło się odrabianie strat. Bardzo dobrze w ataku zagrał Tom Leskieira (12 punktów), nieźle Bart Grabowski (10 punktów). W obronie Martin Leskieira powstrzymał Ruvena Atara (tylko 2 punkty). Dzięki temu strata stopniała do 6 punktów, a hala w której zasiadło prawie 31 tysięcy widzów wreszcie ożyła. Kolejna kwarta to punkt za punkt i pojedynek Grande Seby (18 punktów) z Martino Filipovitzem (14 punktów). 3 kwarta zakończyła się wynikiem 70-63 dla gości, ale początek 4 był piorunujący w wykonaniu gospodarzy. Tom Leskieira i Jaime Fernandez w ciągu 2 i pół minuty wyprowadzili gospodarzy na prowadzenie 71-70. W tym momencie nikt już na hali nie oglądał tego meczu na siedząco. Przez następne 7 minut żadna z drużyn nie potrafiła objąć wyższego prowadzenia niż 3 punkty. Na rzuty Tadeusza Rydzyka odpowiadał Bart Grabowski, na bloki Filona Pawlika odpowiadał Seba Rzeszow. Dzięki temu na 2 minuty i 26 sekund do końca meczu na tablicy było 87-86 dla Starożytnych Królów. W pasjonującej końcówce sprawy w swoje szybkie ręce wziął Jaime Fernandez, w całej 4 kwarcie zaliczając 11 przechwytów. Dzięki temu okazję do zdobywania ważnych punktów mieli Bart Grabowski i Tom Leskieira. Ostatnie 2 minuty Kraków wygrał 8-2 a cały mecz 95-88. Władze klubu zapowiadają huczne uroczystości w akademiku do wczesnych godzin porannych, wszyscy kibice są mile widziani. Ale nie mówcie o tym na http://www.cyberdunk.com/
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
No comments:
Post a Comment