Thursday, April 17, 2008

Jesteśmy w półfinale!

I jak po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój, tak i w cyberdunku po słabszych meczach i chwilowym załamaniu formy przyszła radość.
Po raz pierwszy powód do radości dała mi drużyna Włocławek Basket Nation, wygrywając mecz z dotychczasowym liderem, Pomorze Titans. Dzięki temu, Black Suns zrównali się punktami z Tytanami i o tytule mistrzowskim zadecydują "małe punkty", chyba że ktoś sie jeszcze potknie. My raczej nie, bo gramy ze słabszymi rywalami, natomiast Tytanów czeka jeszcze rewanż z Włocławkiem, więc wszystko możliwe. W "małych punktach" przegrywamy jeszcze, ale tylko o 40 punktów i mamy dużą szansę to odrobić.
Drugi powód do radości dała mi wczorajsza wygrana reprezentacji z Argentyną 136-123. Mój gracz zagrał tylko 18 minut ale jestem bardzo zadowolony z jego postawy. Nie dał trafić ani jednego rzutu z gry Manu Ginobiliemu, 2 razy go zablokował, 2 razy zabrał mu piłkę i tylko raz faulował. A trzeba zaznaczyć, że Manu oddał aż 9 rzutów! A już niedługo napiszę coś o półfinale, który zapowiada się pasjonująco. Nasza reprezentacja gra z głównym faworytem do zwycięstwa, ekipą USA. Trzymajcie za nas kciuki i cxzytajcie o wszystkim na www.cyberdunk.com

Monday, April 7, 2008

Koniec sezonu w klubie

Co prawda do końca sezonu zostało nam jeszcze 10 spotkań, w tym szlagierowo zapowiadający się pojedynek z Bytom Dinamo, ale niestety, dla Black Suns sezon już sie skończył. Tak jak przypuszczałem, w ćwierćfinale nie daliśmy rady Phenomenal Warriors i odpadliśmy z Challenge Royal. O ile takiego wyniku można było się spodziewać to sezon ligowy kończy się całkowitą klapą. Po porażce w meczu na szczycie z Pomorze Titans, przegraliśmy kolejne spotkanie, tym razem z Wrocław Basket Club. Co prawda Wrocław ma bardzo mocny team, który znajduje się na 4 miejscu w tabeli, ale byliśmy w tym meczu zdecydowanym faworytem i chyba powinniśmy go wygrać. Przed tym spotkaniem mieliśmy tyle samo zwycięstw co Tytani i wydawało się, że do końca sezonu będziemy walczyć o korzystniejszą różnicę małych punktów. Teraz zostały nam już tylko modlitwy o cud. Jedynym rywalem, który może urwać jakieś punkty drużynie z Pomorza jest Włocławek Basket Nation i za nich będziemy trzymać kciuki.
Następnym razem napiszę o czymś weselszym, czyli koszykówce reprezentacyjnej, gdzie w Mistrzostwach Świata reprezentacja Polski awansowała właśnie do ćwierćfinału. Teraz naszym rywalem będzie Argentyna i choć to mocny zespół, nie jesteśmy bez szans. O wszystkich tych rozgrywkach można przeczytać na http://www.talkdep.com/

Wednesday, April 2, 2008

Challenge Royal

Niestety, prawdopodobnie nie uda się nam awansować do półfinału rozgrywek koszykarskiej Ligi Mistrzów. Fazę grupową przeszliśmy jak burza z jedną tylko porażką. W 2 rundzie pewnie rozprawiliśmy się z chińską drużyną Alliance Buddhacats. Zwycięstwa 162-79 i 153-66 mówią same za siebie. Zagrałem w tej rundzie niezłe spotkania, w pierwszym meczu zaliczyłem 6 bloków, zaś w drugim 7 bloków i 7 zbiórek. W 3 rundzie nasz przeciwnik był już bardziej wymagający, to łotewski zespół Vanilla Sky Angels, ze starym znajomym Yuvalem Nelingerem w składzie. Już pierwszy mecz pokazał, że rywalizacja będzie ciężka. Wygraliśmy tylko 147-126 a mecz "załatwił" nam nieoceniony Johny Johny dzięki 13 blokom. Ja zaliczyłem tylko 3 bloki, ale tylko dlatego, że trafiłem na obrońcę. W drugim meczu poszło nam nieco lepiej i wygraliśmy 134-106. Naszym liderem w defensywie znów był Johny Johny ale mnie poszło znacznie lepiej dzięki aż 16 zbiórkom. W ataku zaś, jak to bardzo często w tym sezonie bywało, brylował niezawodny Tom Leskieira. Dzięki tym zwycięstwom awansowaliśmy do ćwierćfinału rozgrywek, niestety na tym etepie nasza przygoda z Pucharem najprawdopodobniej się zakończy. Wylosowaliśmy chyba jedyny zespół w stawce będący poza naszym zasięgiem, czyli Phenomenal Warriors. Ta drużyna to aktualny lider Golden League i chyba najlepszy w tej chwili zespół w całym Cyberdunku. Potwierdził to już pierwszy mecz, który przegraliśmy 142-119. O swoim występie nie mogę powiedzieć nic dobrego. Ich atakujący, Harry Hakkinen ogrywał mnie jak dziecko i mecz zakończył z 20 punktami na 13 oddanych rzutów, tylko raz udało mi sie go zablokować. Przegrany byłaby jeszcze wyższa gdyby nie bardzo dobra forma naszych graczy ofensywnych, Piotra Wionczyka i naszego nowego nabytku Marcinka "teardrop" Endera. Oczywiście, nie składamy broni przed rewanżem, ale nasze szanse wydają się być czysto iluzoryczne. Zapraszam wszystkich, którym chciało sie to przeczytać do odwiedzenia strony www.focusdep.com